Niektóre urzędy znalazły sposób, jak lepiej opłacać swoich pracowników, nie wydając na to pieniędzy z własnych budżetów - donosi "Dziennik Gazeta Prawna".
Według dziennika wystarczy zaangażować urzędnika w unijny projekt, powierzając mu te same obowiązki, które i tak wykonuje, będąc na etacie.
Ponad 100 tysięcy złotych zarobił dodatkowo urzędnik, wykonujący swoje normalne obowiązki, który oficjalnie został zaangażowany do jednego z unijnych projektów.
Jak podaje gazeta, kontrola w jednym z urzędów pracy wykazała, że jego pracownicy aktywizowali bezrobotnych za środki z UE w godzinach pracy.
Gazeta przyznaje, że nie jest łatwo udowodnić, że doszło do podwójnego płacenia za to samo. Z ewidencji godzin i zadań prowadzonych w trakcie projektów przeważnie wynika, że dodatkowe zadania "unijne" nie dublują się z normalnymi obowiązkami i są wykonywane poza godzinami pracy.
Tak też wygląda oficjalna statystyka - według danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego nieprawidłowości dotyczą jedynie dwóch promili wszystkich skontrolowanych dotychczas wydatków w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki, czyli około 46 tys. złotych.








