Rząd ma alternatywny plan zwolnień w administracji. Pracę ma stracić 20 tysięcy osób - pisze "Rzeczpospolita".
Plan został przygotowany tuż po tym, gdy prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o racjonalizacji zatrudnienia w państwowych jednostkach budżetowych. Wniosek prezydenta spowodował wstrzymanie zwolnień.
Rząd zrezygnował więc z przygotowywania specjalnych przepisów i ograniczył się do zaleceń dla kierowników poszczególnych urzędów. Mieliby oni zmniejszyć zatrudnienie do poziomu z końca 2007 roku. W ten sposób pracę straciłoby ponad 20 tysięcy osób - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Według gazety, na posiedzeniu rządu 22 lutego premier Donald Tusk zobowiązał szefów poszczególnych resortów, aby przeprowadzili cięcia do końca września.
Redukcje objęłyby, oprócz kancelarii premiera i ministerstw, także ZUS, KRUS, NFZ, wojskowe i rolnicze agencje oraz państwowe fundusze.
"Oficjalnie nie dostaliśmy żadnego pisma, ale po cichu usłyszeliśmy, aby zwalniać osoby w wieku emerytalnym lub nie przedłużać umów na czas określony" - mówi urzędnik jednego z ministerstw.
"Rzeczpospolita" pisze, że niektóre instytucje, w tym ZUS, uruchomiły już procedury związane z redukcją zatrudnienia.








