Plan ratowania sektora bankowego poprzez przejmowanie udziałów w wyselekcjonowanych bankach ograniczył rozmiary wtorkowej korekty na Wall Street. W pierwszej fazie sesji wydawało się, iż w ogóle nie dojdzie do realizacji zysków jednak obawy o przyszłe wyniki spółek i ich kondycję finansową przeważyły.
Dało się to odczuć w szczególny sposób na rynku zaawansowanych technologii, które mogą najmocniej i prawdopodobnie jako pierwsze odczuć skutki spowolnienia i kurczącej się gospodarki. W efekcie Nasdaq spadł najbardziej bo o 3,5 %, zaś skala przeceny pozostałych indeksów ograniczyła się do niespełna 1 %. Japoński Nikkei z kolei w ogóle nie poddał się korekcie zyskując 1,1 %.
Zapowiadał się spokojny początek handlu na giełdach europejskich. Istotnie nasza pochodna na wstępie zyskała nawet kilka punktów, ale mając w perspektywie dzień najeżony ważnymi danymi makro i publikacją kilku kluczowych raportów spółek amerykańskich inwestorzy na rynku kasowym nie byli skłonni do windowania cen. WIG20 wkrótce po otwarciu stracił 1,5 % zagłębiając się we wtorkową lukę hossy.
Te same spółki, które wczoraj były motorem napędowym hossy w środę stanowiły największy balast. Niedźwiedziom sprzyjały taniejące KGH, PKO oraz PEO. Niestety, GPW ostatnia we wzrostach okazała się również jedną z najsilniej tracących giełd europejskich. Rynek wyraźnie zmierzał drogą wytyczoną przez BUX i tracące waluty regionu.
Z pewnością swój udział w takim przebiegu sesji miało drastyczne obniżenie wyceny polskich banków oraz węgierskiego OTP przez ML. Jeszcze przed południem poniedziałkowa luka została domknięta, a poziom 2000 pkt. naruszony. W tym momencie presja podaży ustała, a napływające na rynek informacje o lepszych od oczekiwań wynikach JPM i Coca-Cola uspokoiły nastroje. Nie na długo jednak, jeszcze przed ogłoszeniem gorszych od oczekiwań danych dot. sprzedaży detalicznej w USA i poziomu PPI bankowa panika opanowała WIG20, który napędzany dwucyfrowymi przecenami takich tuzów sektora finansowego jak PKO czy BRE spadł na nowe dzienne minima, gdzie pozostał do zamknięcia na poziomie 1966 pkt..
Kolor czarny zupełnie zdominował wykres świecowy indeksu. Niezależnie czy mamy do czynienia ze wzrostami czy ze spadkami w trakcie dnia gracze szybko tracą ochotę do nabywania akcji. Dziś nie mogła ich do tego zachęcić ani przełamana linia spadkowego trendu, ani potencjalna wyspa odwrotu. Luka z piątku w dalszym ciągu dyktuje warunki gry na parkiecie i dopóki to się nie zmieni rynek zagrożony jest spadkiem na dotychczasowe, a nie wykluczone, że i nowe minima bessy.
źródło: DM BOŚ







