2008-11-20 08:19
Europejskie fabryki pracować będą tylko 30 godzin w tygodniu, a zakład w Gliwicach - na dwie zmiany - pisze "Rzeczpospolita".
Opel AG należy do koncernu General Motors, zagrożonego bankructwem. Niemiecka firma wprowadziła cięcia w produkcji.
Zagraiczne fabryki zmniejszyły liczbę godzin pracy tylko do 30 tygodniowow. Zakład w Gliwicach z trzyzmianowej przeszedł na dwuzmianową. Opel nie zamierza jednak, jak na razie, zwalniać stałch pracowników. Zatrudnieni na trzeciej zmianie będą wykonywali prace zlecane dotychczas na zewnątrz firmy.
Niemieckie władze obiecały już, że w razie potrzeby, koncern uzyska od rządu gwarancje kredytowe na finansowanie nowych inwestycji. Warunek jest jeden, Opel nie może ani jedno euro z pieniędzy, które otrzyma, przekazać firmie matce za oceanem. Tym bardziej że problemy finansowe Opla to skutek kłopotów GM.
Kryzys motoryzacyjny z Ameryki przeniósł się do Europy. O pomoc państwową zwróciło się wczoraj do rządu Gordona Browna brytyjskie stowarzyszenie producentów samochodów. Natomiast członkowie Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Aut żądają od KE wsparcia w wysokości 40 mld euro.
Jednak najgorzej jest za oceanem. GM, Forda i Chryslera dosięgnęły w tym roku trzy plagi. Pierwsza to horrendalnie drogie paliwa, szczególnie wysokie przy tanim dolarze. Druga - drastyczne pogorszenie nastrojów konsumentów, którzy - tracąc domy - rzadko myślą o kupowaniu nowego auta. Wreszcie zapaść na rynkach kredytowych. Banki osłabione kłopotami ostrożnie finansują zakupy aut. Te wszystkie plagi dotknęły nie tylko wielką trójkę, ale i Toyotę stawianą dotąd za wzór - czytamy w "Rzeczpospolitej".