Inwestorzy dostali wczoraj kolejne rozczarowujące dane makro. Wydawało się, że tego już indeksy nie wytrzymają i będziemy mieć solidną przecenę. W środę przemawiający w Kongresie Bernanke zdołał jeszcze odciągnąć uwagę inwestorów od słabych danych z rynku nieruchomości, ale wczoraj trudno było znaleźć coś dla byków. Mimo to dzień wcale nie zakończył się przeceną, choć S&P500 rozpoczął sesję od spadku o 1.5%.
Na takich poziomach przebywał przez kolejne godziny. Jednak na nieco ponad dwie godziny przed końcem handlu w ciągu kilkunastu minut indeks odrobił kilka punktów i później do końca sesji dołożył kolejne. Tym samym kurs na zamknięciu utrzymał się powyżej 1100 pkt., a indeks zredukował stratę do 0.21%. Więcej stracił Dow Jones (-0.51%), ale Nasdaq zakończył dzień niemal neutralnie (-0.08%).
Wraz z odbiciem na giełdzie zaczął się osłabiać dolar. Jutro kolejna seria ważnych danych makro. Zapowiada się ciekawa ostatnia sesja tygodnia.
Drugi tydzień z rzędu bardzo mocno rozczarowały dane o wnioskach o zasiłki. Rynek oczekiwał spadku liczby nowych wniosków do 455 tys., a mieliśmy ich zdecydowany wzrost o 22 tys. do 496 tys. Średnia 4-tygodniowa wzrosła o 6 tys. do 474 tys. Nie da się ocenić, jak duży wpływ na ostatnie słabe odczyty miały trudne warunki pogodowe w lutym (efektem mogą być przymusowe przestoje w zakładach pracy). Niestety prognozy mówią o kolejnych śnieżycach. Złe warunki pogodowe będą miały wpływ na wiele obszarów gospodarki, a niemożność wyliczenia tego efektu pogodowego nie pozwoli nam przez dłuższy czas poznać prawdziwej kondycji gospodarki.
Razem z danymi o wnioskach poznaliśmy wstępne dane o zamówieniach na dobra trwałe za styczeń. Wzrost zamówień o 3% był znacznie wyższy niż prognozowane 1.5%. Dodatkowo grudzień zrewidowano w górę z 1% do 1.9%. Jednak największa część wzrostu wynikała z zamówień na samoloty, komponentu raportu bardzo zmiennego. Wyłączając środki transportu zamówienia spadły o 0.6%, przy prognozie wzrostu o 0.9% (rewizja za grudzień: z +1.4% do +2%). Zamówienia bazowe na dobra kapitałowe, wykorzystywane do szacowania przyszłych inwestycji firm, spadły o 2.9%. Był to efekt spadku zamówień na maszyny, co nie jest niczym nietypowym w styczniu, o prawie 10%, po kilku miesiącach istotnych wzrostów. Rekompensowały ten spadek zamówienia na komputery i sprzęt elektroniczny (+4.6%, największy wzrost w tym cyklu).
Już po rozpoczęciu sesji kolejna publikacja pokazała spadek indeksu cen nieruchomości FHFA o 1.6%, przy prognozowanym wzroście o 0.6%.
Spadkom w indeksie Dow Jones przewodziła Coca-Cola (-3.7%). Spółka zamierza przejąć producenta butelek Coca-Cola Enterprises (+34%). Ponad 1% tracił jeszcze tylko chemiczny Du Pont (-1.3%), pozostałe spółki zdołały znacznie zredukować stratę w ciągu dnia. Niecały 1% stracił Boeing i American Express. Na zielono znów były walory Bank of America (+1.35%), a także Alcoa (+1.9%).
Aż o 19% spadł kurs Palm. Producent mobilnych telefonów obniżył prognozę przychodów.
Wczoraj drugi dzień zeznawał w Kongresie Bernanke. Mówił m.in., że Fed przyglądnie się raportom firm z Wall Street, które wykupiły CDS mające przynieść im korzyści na wypadek bankructwa Grecji. Jest to odpowiedź na publikację NY Times, który stwierdza, że we wrześniu Goldman Sachs, JP Morgan i wiele innych banków stworzyło indeks pozwalający na zabezpieczenie się przed bankructwem Grecji i innych peryferyjnych krajów strefy Euro. Ale indeks służy też do celowej gry pod bankructwo tych państw, co spekulantom może przynieść spory zysk. Te zakłady mogły znacznie pogłębić kłopoty Grecji. Podobne zakłady wykończyły AIG.
Dzisiaj kolejna seria publikacji danych makro. Ostatnie dni nic dobrego nie przyniosły i zobaczymy czy koniec tygodnia coś zmieni. Będzie drugi odczyt PKB za poprzedni kwartał. Wprawdzie dana już dość historyczna, ale będzie tam m.in. pierwszy raport o zyskach przedsiębiorstw w IV kwartale. Poznamy też finalny odczyt indeksu nastrojów konsumentów Michigan. Wstępny odczyt w porównaniu do wtorkowego Conference Board był całkiem przyzwoity. Jednak teraz dojdą dane za drugą połowę miesiąca (pogorszenie pogody) i zobaczymy, jaki będzie to miało efekt, i czy Michigan potwierdzi słabe nastroje konsumentów wynikające z indeksu CB. Ważny będzie też raport o sprzedaży domów na rynku wtórnym, po fatalnych danych z rynku pierwotnego.
źródło: Noble Funds







