To był tydzień, który mógł rozstrzygnąć wszelkie wątpliwości na niekorzyść strony popytowej. Zaczął się on bowiem od spadku głównego indeksu z luką bessy grożącego zejściem WIG20 w rejon 1900 pkt. Nic takiego jednak nie nastąpiło, po obronie spodu konsolidacji, w środę i czwartek inwestorzy zawierali już transakcje w górnych partiach horyzontu.
Piątkowa sesja zapowiadała się na taką, która jeszcze bardziej wzmocni parcie na opór. Nie było to jednak tak oczywiste gdyż rynki otoczenia wysyłały niejednoznaczne sygnały. W USA gracze zdołali utrzymać "północny" kierunek indeksów nadany im jeszcze we wtorek. Uczynili to mimo sprzecznych sygnałów nadchodzących z rynku pracy oraz indeksów mierzących bieżący i przyszły stan gospodarki. Wzrost S&P500 o 1 % przybliżył go do oporów technicznych potęgując wątpliwości na azjatyckich parkietach, gdzie doszedł dodatkowy czynnik związany z możliwym zacieśnieniem przez Chiny polityki monetarnej. W efekcie Nikkei przeceniony został o 1,5 %. Stratę powiększyły też ceny miedzi oraz ropy.
W tej atmosferze spadek WIG20 na otwarciu o 0,3 % nie stanowił zaskoczenia. Większą niespodzianką była szybkość z jaką byki otrząsnęły się po porannym falstarcie. Po godzinie WIG20 był już 1,5 % wyżej generując pokaźne obroty. Największy udział w tym miały znacznie lepsze od oczekiwań dane PMI dla przemysłu i usług w Niemczech oraz Eurolandzie. Po dwóch godzinach na WIG20 pękła bariera 2200 pkt. i sierpniowy trend boczny przeszedł do historii. Do końca piątkowych notowań byki nie wypuściły już z rąk swojej zdobyczy stopniowo ją powiększając. Końcowe zamkniecie WIG20 uplasowało się ostatecznie na poziomie 2234 pkt. (+4 %).
Potencjalną konsekwencją tej sesji powinien być wzrost indeksu, którego zasięg zależy od tego czym był sierpniowy horyzont. Minimalistycznym założeniem jest uznanie go za zwykły opadający kanał wskazujący na możliwość osiągnięcia poziomu 2300 pkt. Bardzo ambitną z kolei jest koncepcja dopuszczająca wzrost do 2600 pkt., zgodnie z którą w sierpniu indeks zbudował flagę. Brak negatywnych dywergencji na podstawowych oscylatorach, sygnał kupna na MACD oraz startujące z niskiego pułapu wskaźniki szybko przekonują, że nie można wykluczyć żadnego scenariusza. Do wzrostu potrzebne są jednak obroty, a te choć całkiem spore, nie odbiegają od wielkości notowanych podczas konsolidacji. Wydaje się zatem, że walka z każdym oporem położonym powyżej 2200 pkt. nie będzie spacerkiem dla byków. Pierwszą barierą, na którą napotkają jest 38 % zniesienie całej bessy.
źródło: DM BOŚ







