Piątek upływał w oczekiwaniu na informacje z amerykańskiego rynku pracy. Zapewne strona popytowa miała na celu zakończyć tydzień pozytywnym akcentem, ale nie było takiej możliwości.
Początek sesji wyglądał jeszcze obiecująco. Jednak po kilku próbach wyjścia nad kreskę indeks blue chipów zawiązał konsolidację w okolicy 1740pkt (-1,5%). Dane, na które wszyscy czekali okazały się dużo gorsze od oczekiwań. Stopa bezrobocia w listopadzie wyniosła 6,7% czyli najwięcej od 15 lat. Natomiast zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym to najgorszy wynik od 1974 roku.
W listopadzie wyniosła 533tys., a rynkowy konsensus znajdował się na poziomie 335tys.. Wyłamanie dołem z bieżącej konsolidacji stało się faktem. Po nerwowych ruchach i osiągnięciu sesyjnego minimum na poziomie 1715,36pkt, sytuacja troszeczkę się uspokoiła. WIG20 spadł ostatecznie o 1,80% (1732,74pkt), a WIG o 1,22% (26980,54pkt). W przypadku DAX była to zniżka o 5,48%, a CAC40 spadł o 4%.
Mocniejsza przecena na zachodzie była spowodowana czerwonym początkiem notowań za oceanem, na które inwestorzy w warszawie zareagowali w dużo mniejszym stopniu. Po tak kiepskich danych makro spadki na Wall Street nie były zaskoczeniem. Zadziwiające może być natomiast zachowanie tamtejszych inwestorów w drugiej połowie sesji, kiedy to ruszyli do zakupów i wyciągnęli indeksy na ponad 3% zwyżki: S&P500 +3,65%, NASDAQ +4,61%, DJIA +3,09%.
Piątkowy optymizm zza oceanu dotarł dziś do Azji gdzie NIKKEI225 zwyżkował o 5,20%. Także kontrakty futures na S&P500 nie zwalniają i o godz. 8 rosną o ponad 2,5%. W związku z panującą obecnie sytuacja na światowych giełdach wyższe otwarcie w Europie wydaje się przesądzone.
WIG20 od dwóch tygodni z małymi wyjątkami znajduje się w kanale 1700-1800pkt. Przebicie jednego z ograniczeń może wyznaczyć kierunek giełdy na kilka kolejnych sesji. Dziś przewaga powinna być po stronie popytu, która powinna przesuwać indeks na wyższe poziomy. Po drodze napotka opór w okolicy 1750-1760pkt.
źródło: BDM







