Porcja mieszanych danych makro wskazująca na pozytywne tendencje w wydatkach i przychodach Amerykanów, przy słabszym odczycie indeksu ISM dla przemysłu, nie wpłynęła deprymująco na Wall Street, która żyła wydarzeniami w poszczególnych spółkach. Szczególnie dobrze przyjęta została wiadomość o sprzedaży przez AIG części swojego "biznesu" w Azji. Indeksy za oceanem wzrosły w przedziale 0,8-1,6%.
Dla GPW, która w poniedziałek kontynuowała ubiegłotygodniową zwyżkę, taki początek miesiąca na Wall Street był bardzo na rękę. Rodzimy rynek stanął bowiem przed szansą na pokonanie lokalnych maksimów z połowy lutego i przedłużenie korekty wzrostowej. Zaprezentowane przed sesją kwartalne dokonania WBK przekroczyły prognozy i Bank wraz z KGH znalazł się w czołówce rosnących walorów. Wśród graczy nie było jednak jednomyślności i zwyżce ww. towarzyszyła przecena PEO, PKO i PKN. W efekcie indeks nie mógł oderwać się od poziomów z wczorajszego zamknięcia. Sparaliżowany rynek mógł jedynie trwać w marazmie i przez kilka godzin oczekiwać na impuls do znaczniejszego ruchu. Takowym nie stał się szacunkowy wzrost PKB w IV kwartale o 3,1 %, który okazał się jedynie 0,1 % wyższy od prognoz.
Jeszcze przed danymi z godz. 11.00 (wstępne wskazania inflacji HICP dla Eurolandu) na rynku walutowym wyhamowany został proces umacniania się USD wobec EUR w rejonie 1,345, czym posiliły się giełdy, a w szczególności GPW. Bariera 2290 pkt. została pokonana, lecz zanotowane obroty nie gwarantowały bykom końcowego sukcesu. Upływający czas i bezsilność strony podażowej w końcówce sesji rozwiały jednak najważniejsze wątpliwości, mianowicie zamknięcie na poziomie 2347 pkt. wykluczyło wariant wygaśnięcia korekty wzrostowej na 38 % zniesieniu ostatniej fali spadków. Wzrost o przedział lutowej konsolidacji do poziomu 2400 pkt. wydaje się być w zasięgu ręki.
źródło: DM BOŚ







