2008-09-17 12:41
Komisja nadzoru finansowego ostrzega. Banki zbyt liberalnie podchodzą do oceny zdolności kredytowej - wynika z ankiety KNF. Możliwa jest nawet specjalna rekomendacja.
Zarządzanie ryzykiem przez banki nie zawsze spełnia nasze oczekiwania. Jednostkowe podejście do tych kwestii jest niewystarczające - mówi Krzysztof Broda, zastępca szefa pionu bankowego Komisji Nadzoru Finansowego.
Jeśli zostanie wydana rekomendacja w tej kwestii, będzie ona zapewne podobna do wprowadzonej dwa lata temu rekomendacji "S", która dotyczy kredytów hipotecznych. Zgodnie z nią klienci zaciągający kredyt walutowy muszą się wykazać wyższą zdolnością kredytową niż w przypadku złotowego.
Jak wynika z analizy "Rz" i Expandera, banki różnie szacują ryzyko i w efekcie ta sama rodzina może dostać w jednym banku kredyt nawet dwukrotnie wyższy niż w innym. Np. czteroosobowa rodzina z dochodem netto 3,5 tys. zł mieszkająca w małym mieście najwyższą kwotę kredytu hipotecznego w złotych otrzyma w Dom Banku i Raiffeisen Banku - 300 tys. zł, a w Banku BPH tylko 152 tys. zł. Tymczasem rata takiego kredytu rozłożonego na 30 lat wynosi około 2 tys. zł.
Nadzór finansowy uznaje za bezpieczną sytuację, w której do 30 proc. dochodów rodziny jest przeznaczanych na spłatę zobowiązań finansowych (bez kosztów utrzymania). Poziom między 30 a 50 proc. jest jeszcze akceptowalny, ale jeśli jest wyższy niż 50 proc., bank, zdaniem KNF wystawia się na duże ryzyko - czytamy w "Rzeczpospolitej".