2008-10-03 16:50
Giełdowy tydzień przypominał rollercoaster nie z jedną, ale wieloma "pętlami śmierci". Rozpiętość wahań WIG20 na poszczególnych sesjach niejednokrotnie przekraczała 100 pkt. Zmienność tę napędzały wydarzenia rozgrywające się za oceanem wokół planu ratunkowego dla sektora finansowego i gospodarki USA.
Kiedy w czwartek kwestia planu usunęła się nieco w cień inwestorzy zaczęli się baczniej przyglądać danym makro spływającym z realnej gospodarki. Obraz jaki one odsłoniły nie spodobał się graczom. Najwyższa od zamachów na WTC liczba osób ubiegających się o zasiłek oraz 4 % spadek zamówień fabrycznych spowodowały wzrost obaw o skuteczność poczynań administracji i FED-u. Inwestorzy w USA znowu więc przystąpili do sprzedaży akcji zaś indeksy po spadku o 3-4,5 % znalazły się w pobliżu minimów bessy.
Europejskie rynki, które już wczoraj zdyskontowały znaczną część tej przeceny rozpoczęły dzień od niewielkiego spadku. O poranku nasz rynek wyróżniał się jednak negatywnie na tym tle. Duże spółki na czele z KGH ciągnęły WIG20 w dół mając największy udział w ponad 1 % przecenie. Relatywnie tańsze akcje z powodu słabnącej w tle złotówki nie wywołały zainteresowania kapitału zagranicznego, który szuka obecnie bezpieczniejszych przystani powodując umocnienie się dolara na rynkach walutowych. Notowania dość szybko powróciły do stanu sprzed czwartkowego fixingu co oznaczało spadek na skraj luki z wtorku. Mając świadomość, że jej penetracja wiązać się może z przeceną nawet do poziomu 2300 pkt. kupujący za wszelką cenę starali się do tego nie dopuścić. Przez 5 godzin to się udawało.
Na dwa kwadranse przed popołudniowa publikacją danych makro nerwy posiadaczy akcji puściły. Dane istotnie okazały się gorsze od oczekiwań, liczba miejsc pracy poza rolnictwem spadła w USA o 159 tys. wobec spodziewanych 90 tys. Jednakże zamiast nowych minimów i domknięcia luki rynki, w tym i nasz, zaczęły się podnosić z dziennych minimów. Powód mógł być tylko jeden, spekulacja policzona na coraz bardziej prawdopodobne przejście planu ratunkowego podczas wieczornego głosowania w Kongresie. WIG20 sporo na tym skorzystał, na zamknięciu dnia odrobił 50 punktów wcześniejszej straty.
Zgodnie z teorią Dowa tak duże wahania jak te zanotowane w mijającym tygodniu zwykle towarzyszą rynkom w przełomowych momentach. Z tego punktu widzenia WIG20 ma szansę na obronę 62 % zniesienia 5 letniej hossy. Niestety próby utworzenia świecowych układów odwrócenia trendu spełzły na niczym, a trend boczny ograniczony przez wrześniowe dołki bessy i lokalne szczyty okazać się może symetrycznym trójkątem, który uznawany jest za figurę kontynuacyjną. Sesja piątkowa niewiele wniosła nowego do powyższego obrazu, aczkolwiek potwierdziła wsparcie w obszarze luki z 19 września, co może zmniejszyć presję na testowanie dolnego ograniczenia wspomnianego trójkąta. W krótkim horyzoncie czasowym możliwe jest kolejne podejście w rejon oporu na 2400 pkt
Autor: